sobota, 23 lipca 2016

...makrama splot skośny...:)

Niezmiennie fascynuje mnie makrama. 
Najprzyjemniejsze jest dobieranie dodatków. 
I tak spacerując po różnych pasmanterio-hurtowniach, udało mi się kupić ciekawostki. 
Nr.1 zdecydowanie należy się guzikom. 
 Cały czas się rozwijam i wprowadzam coś nowego.
Tym razem po raz pierwszy wykonałam nowy splot, kręcony, skośny. 
Na zachętę dodam, że jest to kategoria Łatwizna...:). 
Prowadzi się nitkę cały czas zaplatając na jedna stronę, a wzór sam się wykręca. 
Trochę trzeba poprzewracać sznurek w czasie pracy, żeby dobrze docisnąć, ale to nie przeszkoda.  
Tutaj wykonałam splot z nitka nylonowa S-Lon Fine Tex.
Ponownie splot skośny, tym razem użyłam polamidowy sznurek . 
Natomiast pozostałe sploty zrobione są, ze sznurka bawełnianego, woskowanego.
A tu splot z bawełnianego sznurka woskowanego, najbardziej grubaśny ze wszystkich trzech. 
Udało mi się dołączyć duży drewniany koralik do środka...:)
Znalazłam filmik, może się przyda...:) skośny splot makramy
Kolejna bransoletka pleciona makrama, grubaśnym bawełnianym sznurkiem. Jako podstawy użyłam naturalny rzemyk zamszowy. Jest przyjemny w dotyku, ale wiotki.
Zupełnie inaczej układa się na ręce bransoletka, której podstawą jest rzemyk skórzany. 
Tak się ciesze , ze mam co pokazać...:)

sobota, 16 lipca 2016

...zmiany są dobre...:)

W oczekiwaniu na wzrastającą liczbę odwiedzin, tudzież liczbę obserwatorów, zawzięłam się i uporządkowałam swojego Bloga...:). 
I co ? I duma jest, bo choć to trochę trwało, to na prawdę było warto . 
Moją bolączka był brakujący pasek Menu, najwięcej informacji uzyskałam tu POMOC!!!
I da się, krok po kroku, świetnie opisane co należy zrobić.
A potem to już pojechałam po opcji dodaj gadżet, czego efektem jest mój nieźle wypasiony Blog.
Polecam się z pomocą.
iwi.

wtorek, 12 lipca 2016

...makrama, po prostu...:)

Plotę i plotę, a pasja nadal nie przechodzi. 
Cieszyło mnie odkrywanie makramy, robienie wzorów,  a teraz przyszedł czas na uspokojenie bransoletek. Pomyślałam podobnie jak Pawlak w filmie "Sami swoi" 
"...tatko bo ja, jak się tak napatrzę, to tak nienawidzę...;)", 
że może jak już sobie tak uplotę najprościej kilometry jednym wzorem, to się wyplotę, 
co ja plotę...;) 
 Tym razem zmierzyłam się z cienkim sznurkiem, jako podstawą, a plotłam bawełnianym sznurkiem woskowanym. Jedyną dekoracją jest drewniany guzik, a tak to nic się nie dzieję.
 Oj dobrze mi się plotło, to zrobiłam jeszcze bransoletką w pomarańczowym kolorze, 
a guzik jest w kwiatki, dla mnie czad...;)
Niespodziewanie na balkonie pojawił się gość. Nie pszczółka to i nie Maja i nie Gucio, ale szybkie to i lotne i płochliwe, osa. Mentalnie wpływu na owada zupełnie nie miałam, ale się uparłam, że pstryknę focie i już. No to się trochę narobiłam, ale jest, złapałam w kadr tak,
jak moje oko tego chciało.
 Osa w wersji old style, mogę powiedzieć pra pra osa...;)
 A tu pomysł na decoupage, albo może wzór do wyszycia, albo może koraliki, albo może...
Lubię mieć wybór...:)

poniedziałek, 11 lipca 2016

...makrama, mój wzór...:)

Jestem zdecydowanie zwolennikiem używania do wykonywania rękodzieła tego, co akurat posiadam. Czytałam o tym, iż kordonek jak najbardziej nadaje się do makramy. Tak więc, czemu nie spróbować? 
Tym bardziej, że pasowały mi kolorki. 
 Wnioski są następujące:
1. Kordonek dobrze i łatwo się dociska,wzór się nie luzuje.
2. Trochę się mechaci, bo jest bawełniany, a nie satynowy...:)
W trakcie plecenia makramy, po raz pierwszy pozostał mi dłuższy sznurek, bo jak się ma cały motek to można poszaleć i odcięłam spory kawałek. I tak oto za sprawą zupełnego przypadku, powstał pomysł na wzór jakiego jeszcze nie widziałam. 
To nazwę go, mój Ci on...;)
 Wzór:
Odmierzamy kolejną nitkę, tu użyłam grubszą satynową nić nylonowa S-lon Fine Tex. 
Zawiązujemy tak, jak się rozpoczyna pracę z makramą.
Na jedną z pozostałych nitek z poprzedniego splotu, nawlekamy koraliki, np. Toho 11.
 Przesuwamy jeden koralik i robiąc podstawowy splot makramy, zaciskamy nitkę tuż za nim.
Teraz przesuwamy następny koralik i zaciskamy makramę w przeciwnym kierunku. Schemat powtarzania jest raz na prawą, a raz na lewą stronę. 
Przy odrobinie cierpliwości wygląda to tak ..:)
 Ponieważ wyplatane nitki z poprzedniego koloru mogą się plątać, to każde "urządzenie" jest dobre, aby je przytrzymać. Poniżej jest mój patent...;) 
Tą bransoletkę plotłam na naturalnym skórzanym rzemyku, kolejny wzór jaki zrobiłam był dość rzadki to zdecydowałam się, pozostawić je z przodu, dały dodatkowy widoczny kolor.
 Tak sobie to wykombinowałam.
 Efekt tego splotu, jest widoczny na zdjęciu na dolnej części bransoletki.
 Tu widać frącik bransoletki, oraz wygrzebany guzik, stary jak świat, 
od którego wszystko się zaczęło...;)
Bardzo lubię, jak coś tam sobie dynda. 
Doczepione metalowe serduszko odpowiada klimatem do całości. 
Bransoletka leciutka, w stonowanych kolorach ,w sam raz na lato. 
Czyli...mój Ci wzór i moja Ci ona...;)

niedziela, 3 lipca 2016

...siatka jubilerska i bonusik...;)

Jakiś czas temu nabyłam siatkę jubilerską. 
Bywają w różnych rozmiarach, 
siatka na moją bransoletkę ma 8 mm szer, kolor czarny.
Obsługa bardzo łatwa i efekt przyjemny...:) 
Najpierw przyklejamy siatkę z jednej strony do końcówki. Potem robimy tubę np. z papieru i wypełniamy siatkę koralikami. Przyklejamy drugą końcówkę i doczepiamy zapięcie.
 Miałam koraliki w kolorze perłowym ze srebrem, ładne, błyszczące i troszkę większe niż ToHo 11. 
Było jedno ale, wypełniona siatka, miała na ręku duży ciężar.
 Pomyślałam, aby wypełnić siatkę czymś lekkim,
ale błyszczącym i efektywnym. 
Wymyśliłam kulki z folii aluminiowej...:) Tadam...:)
 Uzyskałam taki oto efekt.
Zdecydowanie jest to biżuteria wieczorowa...:) 
 Bonusik, to krótka opowieść o ulepszaniu. 
Focia robiona nocą, więc nie ma dobrej jakości,
ale to i tak nieźle jak na mnie, że opętana twórczym szałem,
wyhamowałam na tyle, by ją pstryknąć...;) 
Jakiś czas temu zrobiłam grubaska na 18 koralików w rzędzie, wzór według potrzeby chwili...;) 
Celowo dodałam koraliki jeden na jeden, czarno-biały, bo już kiedyś to wykorzystałam i podobał mi się efekt. W tej bransoletce prawa strona, jest jakby odbiciem lustrzanym lewej strony, to przedzieliłam to własnie takim akcentem 1 na 1.
 Ulepszyłam wzór...:)
 Najpierw dodałam Fire Polish 2 mm., po 4 w rzędzie tak co drugi biały koralik. Potem zrobiłam dwie czarne obrączki po dwóch stronach. Nabrałam 22 koraliki ToHo 11 w kolorze czarnym, zamknęłam na bransoletce, przewlekając kilka razy i zamocowałam, aby się obrączka nie przesuwała. 
Potem pomiędzy białe Fire Polish, dodałam po jednym czarnym ToHo 11. Ostatnie działanie i już wykończenie. Nabrałam 12 koralików ToHo 11 i wypełniłam przestrzeń, pomiędzy białymi rzędami, mocując do obrączek.
I wyszło takie coś...:)
Takie coś z niczego, a cieszy...;)

piątek, 1 lipca 2016

...był sobie sznur...:)

W październiku 2014 miałam fazę na robienie sznurów z koralików.
 Jednym z nich był czerwony sznur. Założyłam go kilka razy, zdecydowanie bardziej lubię bransoletki. 
Tak więc w przypływie weny twórczej, sznur został pociachany...;)
 Pocięłam go na trzy, nie równe części.
Zrobiłam to już jakiś czas temu, ale dopiero teraz wpadłam na pomysł, z czym by tu je połączyć. 
 Zaczęło się od dopasowywania końcówek. 
Sznur robiony był na pięć koralików, jest dość cienki, tak więc znalazło się miejsce na dołączenie łańcuszka, który akurat znalazłam, w swoich domowych dodatkach. 
 Sznur jest robiony z dwóch kolorów, matowej czerwieni i opalizującego czerwonego różu, z moich ulubionych ToHo 11 zakupionych u jolinki. Pozwoliłam sobie na odrobinę graficznego szaleństwa w programie do obróbki zdjęć, co może stanie się inspiracją do zrobienia, 
srebrno-szarej bransoletki, już mi się podoba...;)
 A tu zupełnie nowa wariacja na temat bransoletek. 
Oczywiście z wygrzebanych skarbów, tym razem z dawno zakupionych koralików fioletowych, to są naturalne kamyki, ale nie wiem jakie ;(.
 Nawija się tą bransoletkę na rękę dwa razy. Aby umocować koraliki do blaszek użyłam żyłki. 
No i to co lubię powciskałam tu drzewko, tu ptaszka, a gdzie nie gdzie, znalazło się miejsce na oczka koralików Fire Polish 4 mm. 
 Tą bransoletkę chciało się nałożyć już. Poszperałam sobie w szkatułkach z moją domowa biżuterią i znalazłam pasującą obrączkę z koralików oraz kulkę. 
Do tego atlasowy sznurek i duma mnie rozpiera...:) 
Pozostał jeszcze jeden kawałek, to mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi...

wtorek, 28 czerwca 2016

makrama...Powaga i Słodziak...:)

Fascynacja makramą nie mija...:) 
Tym razem powstała nowa bransoletka, nazwałam ją Powaga. 
Do wykonania tej bransoletki potrzebujemy:
1. rzemyk czarny długości 1 m.
2. nici czarne szewskie (spadek po dziadku), ładnie się błyszczą, lub inne czarne nici jakie mamy. Raczej polecam nici satynowe, jedwabne, bo bawełniane będą się kosmacić.
3. nitka złota z pasmanterii, szerokość 1.mm, długość 1,5 m.
4. guzik z szuflady, jaki kto ma, albo zakupi.
5. koraliki do nawlekania. W przypadku tej bransoletki wykorzystałam 2 koraliki fire polish 4 mm,
na początek i na koniec, a pomiędzy nimi szlifowane kryształki z rozerwanego naszyjnika Cioci Tereski...:)
6. film instruktażowy : film, Wrapped Bracelet
7. klej, aby podkleić części wykonane złotą nitką przy zapięciu. 
Uwaga....:) W czasie wyplatania zrobiłam dodatkowo jedno nawinięcie nitki więcej, gdyż kryształki były szerokie. Czyli nawlekałam jeden kryształek, po tym robiłam jedno nawinięcie tylko na rzemyk i ponownie kryształek.
 Ponieważ zaczęło się lato, a jest to czas kolorów, to wyplotłam Słodziaka...:) 
 Do zapięcia wykorzystałam guzik z masy perłowej malowany, wyciągnięty z szuflady, który przeżywa swoją drugą młodość. Zauroczył mnie kolor koralowy i jaśniejszy od niego odcień, trudny do uchwycenia na zdjęciu, ale w realu bardzo ładny. 
Najjaśniejszy kolor okazał się najcieńszym sznurkiem, choć wszystkie są o tym samym numerze Super-Lon Tex-400. Aby poprawić grubość, dołożyłam do plecenia cienki kordonek ze srebrną nitką. Na zdjęciu poniżej po lewej stronie widać samą nitkę makramy, a po prawej, gdzie jaśniej, jest nitka z dodanym kordonkiem. No jakoś lubię jak błyszczy i splot jest bardziej zwięzły.
Wplotłam do bransoletki niebieski ozdobny element. Kiedyś była to dekoracja podarowanych sandałów, butów letnich, co nie bardzo leżały dobrze na nodze. Lubię niebieski i skusiło mnie, aby ozdobę wyciąć. No i leżało, leżało, aż się w końcu używalności doczekało...:)
 
A tu na zdjęciu widać mocowanie wplecionej dekoracji, takie przyjemne... rusz głową...:)
Pozdrawiam...:)

sobota, 18 czerwca 2016

...makrama...moje zakochanie...;)

Jak to dobrze być opętaną pasją. W efekcie następuję gwałtowna poprawa samopoczucia, a szczególnie wtedy, gdy człowiek przyczepi się do wykonania czegoś nowego, a co może stanowić niezłe wyzwanie...:) Tak więc moja przygoda z makramą dopiero się zaczyna. Zobaczyłam na blogu u Jolinka takie śliczne plątane bransoletki. Zauroczyły mnie, szczególnie te w kolorach ziemi. Po czym, serfowałam namiętnie, aby zobaczyć, a cóż to i jak można taki efekt, przynajmniej podobny osiągnąć. Moje wytwory :


Do wykonania bransoletki z makramy potrzebujemy:
1. Nici / sznurki / rzemyki. Gro wiedzy zdobyłam wczytując się w tego bloga kreatywna przyjemność. Polecam, bo bardzo rzetelnie i jasno opisane.
2. I co dalej? Ile by człowiek nie przeczytał to i tak najlepiej jak sobie zobaczy, czyli filmiki na You tube. Na dobry początek polecam ten makrama 1. Trzeba się wykazać cierpliwością w oglądaniu, zanim się załapie...:) A z tego filmiku, to sporo się nauczyłam makrama 2
3. Dobry klej, tak aby ucinane nitki bardziej zabezpieczyć, zapałki, by satynowe nitki lekko opalić.
4. Narzędzia, to sprytne ręce i solidna podstawa. Aby było łatwiej wyplatać użyłam pokrywki od pudełka tekturowego, dobrze się sprawdziła. Tak więc zaczynamy.Wykorzystałam domowe skarby, zapasy po innych projektach. Rzemyk kupiony, złota nitka odnaleziona,  guzik wygrzebany z szuflady. W sumie to nie widziałam, aby ktoś wykonywał makramę z tej materii, ale akurat mi to kolorystycznie pasowało, więc czemu nie, będzie na złoto...:)
W trakcie wyplatania wykorzystałam zakupiony sznurek poliestrowy. A że po ostatnim mocowaniu nie ucięłam złotej nitki to dodatkowo poprowadziłam po wierzchu i jest ciekawiej...:)
Zdjęcie jest wykonane w trakcie pracy, zostaje do uporządkowania bajzel, aby zrobić zapięcie. A oto efekt końcowy, bransoletka zawijana na dwa razy:
To był mój pierwszy wytwór. Jestem zadowolona. Zakończyłam pracę pora nocną, ale rano nie było ważniejszej sprawy, od rozpoczęcia pracy nad drugą bransoletką....:)
Nawlekanie koralików szło mi dość trudno, gdyż trzeba było przewlekać przez koralik dwie nitki w odwrotnych kierunkach. A nitka skręcana, oporna, satynowa. Próbowałam podpalać, żeby się nie rozdwajały końcówki, ale nie były posłuszne i z przypaleniem było za grubo. No to przycinałam pod kątem, wtedy dawałam radę przeprowadzić dwie nitki, przez jeden otwór.
Na tym zdjęciu widać kolory, jakie połączyłam. Rzemyki są grubsze, niż w poprzedniej bransoletce, ale też rzemyk jest skórzany. 


Praca przyjemna niezmiernie. Uwaga, wciąga na MAXA...:)

niedziela, 22 maja 2016

zielono i balkonowo...:)

Jest wiosna...:) Czuć to w powietrzu...apsik  i w kościach, bo łapiemy słoneczną witaminę D, oraz widzimy na każdym centymetrze niezabetonowanej ziemi. Ale kto powiedział, że beton musi ograniczać zapędy ogrodnicze? Wychodząc na przeciw wyzwaniu i realizacji swoich ogrodowych zapędów, postanowiłam podziałać na mojej nowej balkonowej przestrzeni. 
A jest ona nie mała...:)
Parapet. No mogłam poszaleć...:) 
Jestem doświadczającym się ogrodnikiem, którego cieszy, kiedy coś wyrośnie z ziarenka tudzież nasionka, tak więc prawie wszystkie roślinki jakie tu widać są mojej "produkcji". Tylko stokrotki rosną z sadzonki i tuż obok nich cudem przezimowała mi lawenda na balkonie. W prawdzie zastosowałam jej niezły surwiwal, bo pozostawiłam ją samej sobie na zimę, ale widać silna z niej roślinka i  w tym roku zadbam o Nią z wdzięczności...:) W blaszkach do pieczenia posiałam roszponkę, która pięknie się rozrosła, a  w tej drugiej rozsadziłam rukolę i dosiałam karbowana pietruszkę. Taka bardziej spożywcza jestem niż kwiatowa...:)
Czego przykładem jest ta młoda botwinka, którą skubie jak dodaje do sałaty. Ale docelowo jej przeznaczeniem będzie chłodnik, tylko czekam na ten pierwszy upalny dzień...:)
Przechodzimy do ziołowego zakątka. Zioła o wybujałych rozmiarach są posadzone z sadzonek. Byłam przygotowana na sezon, aby zasiać je własnoręcznie, ale dostałam ten bujny prezent, z którego się ucieszyłam. Podsypałam ziemi do koszyka i posadziłam sadzonki majeranku, jedna po lewej druga po prawej. Zagłuszyły zupełnie selera naciowego, którego to po spożyciu odcinając tak, aby zostało 3 cm od korzenia, posadziłam do ziemi i wypuścił nową nacinę...:) Jeśli kogoś zainspiruję to cały proces odrastania selera ,można zobaczyć tu:  seler naciowy .

No to jeszcze jeden koszyk ziół. Podobnie jak wyżej zioła posadzone są z sadzonek. A jest to wieloletni rozmaryn oraz drobniutki tymianek. Po lewej tymianek tradycyjny, a po prawej cytrynowy, który jest bardzo aromatyczny i jak się rozetrze listki, na prawdę pachnie cytryną. Zioła to ja teraz spożywam garściami nie trzymam się zasad, co do czego powinno się dodać, tylko skubię odrobinę wszystkiego i jem...:)

I kolejny balkonowy zakątek. Moje ukochane poziomki, które już zakwitły i cieszą oko. Posadziłam słoneczniki, u mnie na balkonie będą rosły trzy, ale sadzonek zrobiłam znacznie więcej i posadziłam u znajomych wzdłuż płotu 30 szt. Są też pomidorki, posadzone z nasionek, które też rozdałam chętnym podobnym do mnie ogrodnikom...:)
Jak na porządny miejski parapet przystało, to wcisnęłam jeszcze małe co nie co. Moim ulubionym kwiatem ogrodowo - balkonowym jest Jaskier. Nie przepadam za jaskrawymi kolorami, dlatego też wybrałam biały. I tu niespodzianka, bo o ile zaczynając kwitnienie kwiat jest biały, to potem zmienia kolor płatków na różowy. A ja bardzo lubię róż na kwiatach, wiec zupełnie przypadkiem mam dwa w jednym...:) To parapet z okna do sypialni pomyślałam sobie, że nie może zabraknąć Maciejki, jak zakwitnie to już będzie lato...:)
A to już tuż tuż...:)